Nad Koszalinem wisi jedna wielka chmura, z której pada. Na około oczywiście jest słońce. Czemu czuję, jakby ta chmura była specjalnie dla mnie? :| Wysiadłam z autobusu, zaczęło padać, przyszłam do szkoły, przestało. Pewnie jak wyjdę, to znowu zacznie. Może to i dobrze, proszę mnie gnębić. Wszystko przeciwko mnie, cholera. Sukienke mam całą mokrą, kapie ze mnie, chora pewnie znowu będę, o juz kicham... Dobrze, że przynajmniej mam jedną myśl, którą sie pocieszam... ktos prawie się we mnie zakochał i jestem w tego kogoś typie :>