Długa historyja będzie, uwaga :]
Pewnego pięknego dnia postanowiłam obdarować Anioła PC-BSD. Niby nic wielkiego, godzinkę, dwie pracy przy komputerku i zainstalowane i gotowe do akcji.
Ale nic z tego. Kochanie nie powiedziało, że3 ma mikroszajs na dysku D: no i trochę się literki dysku przestawiły i system nie startował (BSD tak :])
Na szczęście wszystko się dobrze skończyło, dane uratowane, winszit działa, BSD zainstalowane. Nic to, że po drodze były szczere rozmowy z komputerem tak, że aż mu podzespoły czerwieniały. Nic to też, że cała zabawa skończyła się po czwartej nad ranem.
I w tym momencie widać wyższość BSD nad Samoobroną, bo Anioł miał się położyć wcześniej, żeby być wyspanym na wiec Samoobrony, ale nie... "maszyna nie będzie mną żądzić" :] I tak to było spanie na spotkaniu partyjnym.
No... generalnie długie to to nie wyszło, myślałam, że będzie więcej :]

A jeśli chodzi o spotkanie Samoobrony, to już jest zupełnie inna historia moje dzieci :P