Albo jestem za głupia, albo mam dziwny komputer, albo już nie wiem co. FreeBSD 6.1 nie chce się instalować. Nie czyta partycji na dysku. Na początku myślałam, że to płytka jest rąbnięta, albo co, ale nie, działa. No to chciałam zainstalować z partycji dos. Ale nie, instalator twierdzi, że ja żadnych partycji dos nie posiadam. Eh, nawet nie chce mi się na forum poczytac wtf. Zainstalowałam wersję 5.0, która jakoś dziwnie instaluje się z part dos bez problemu (tak btw to wiem, że moja nagrywarka dvd jest dziwna i należy instalować z dysku). Ale na co mi tak stary system, he? A make world nie chce mi sie robić, bo nie mam cierpliwości. Chyba jednak skapituluję... ściągam ArchLinux'a, jak będzie działać (znaczy zainstaluje się) to go zostawię. A na razie viva la łindołz :-(
Ech żyć sie odechciewa.
Żadne viva... :-P Od zawsze Ci mówiłem, że może i diabeł nie ma głupich komentów w kodzie kernela, ale nie obsługuje tyle egzotycznego sprzętu co pingwin ;-).
Komentarze