Tak, tak, w końcu zostałam oficjalnie suką bez serca, co widac po gif'ie powyzej. Ale od początku, to ma być notka zbiorcza.

Mass-Kotki Niektórzy się bezskutecznie opierali, żeby nie iśc i teraz nie żałują, że poszli :-) Było świetnie, ich mp3 to żadne porównanie do tego, co się mdziało na koncercie.
Szczegółowo opisywać nie będę, poprostu trzeba było być.

Krabiki
Setha już nie ma wśród nas. tracił szczypiec, wszedł pod kamień i umarł [*]. Mam nadzieje, że z Tothem będzie wszystko w porządku, bo wygląda już lepiej.

NOT ALONE
Miałam współlokatorkę, aż 2 noce wytrzymała. Chyba się przeraziła chłopaków, bo akurat tak się złożyło, że gościli u mnie 2 wieczory z rzędu. Przed wczoraj byli Anioł i Radek, a wczoraj Anioł, Radek i Kambodża + piwo, pizza i głupie filmy. Agnieszka (maoja eks lokatorka) wyszła, tylko spytała sie o której impreza się skończy, żeby mogła się spać polożyć. Powiedzieliśmy, że po dwunastej. Już nie wróciła na noc, a jak dzisiaj wróciłam z uczelni to jej rzeczy nie było. Fajnie :-P
Tak naprawdę to myślałam, że dłużej wytrzyma.

Because we know that BITCH means: Being In Total Controll, Honey!
Ale o tym to już pisałam.
A moje motto? Oh, I'm not insane, I'm a bitch :-)

over and done

Listening to [Deine Lakaien 'April Skies'][Mass-Kotki]