br/> To pisałam ja, wybitny podpalacz antytalent. :-P
br/> To pisałam ja, wybitny podpalacz antytalent. :-P
przynajmniej będzie zawsze spokojny że nie podpalisz siebie, bądź domu pod jego nieobecność.
cos w tym jest :P
Kiedyś z koleżanką w Nowy Rok spędzany u niej zrobiłyśmy tak samo, tylko jak się nie chciało palić od gazet, to zaczęłyśmy wsadzać do pieca płonące świeczki i próbować od nich zająć jakoś niepalne drewno. Jak się świeczki skończyły, to wkurzone i zziębnięte chciałyśmy już szukać benzyny w garażu. Na szczęście/nieszczęście w domu nie było nic specjalnie łatwopalnego. Nie pamiętam, jak sobie poradziłyśmy w końcu. Nie ma to jak "smolniaki" [takie przeżywiczone pocięte na drzazgi pnie], które u mnie w domu są zawsze. Ewentualnie jakaś rozpałka do grilla :>
Było chodzić za młodu na zajecia z harcerstwa :)
Ja nie chodzilem, a z Cyberem raz mielismy haslo "ognisko od zerowej zapalki".
Komentarze