Jest mi zimno i źle, ale cóż, tak musi być. Cienie stały się trochę głębsze, ale jestem już duża i muszę dać sobie z tym radę. Zerwaliśmy (no dobra, ja zerwałam), ale tak po prostu musiało być, bo tak jest uczciwiej. Za bardzo szanuję Anioła, żeby być z nim do momentu, aż by nam wszystko przeszkadzało i rozstanie nastąpiłoby za pomocą wielkiego wybuchu. Uważam, że tak jest lepiej, ponieważ ja już nie widziałam przyszłości przed nami. Mam nadzieje, że nie będzie z tego wielkiej tragedii narodowej (ale kurna, już przecież jest ;_; )