Uwaga, przydługi wywód będzie..
Notka zbiorcza, andrzejkowa. Nie chcę porazić nikogo niezrozumiałym myślotokiem, więc będę pisała powoli i w akapitacf ;p
1. Piątek
Byliśmy w Zaciszu (ja i Anioł aka Andrzej ;p). Właściwie to 'oficjalna' impreza miała być w sobotę, ale, że były tró andrzejki to poszliśmy. Tłok i ścisk był... to jest, rodzinna atmosfera. Problem tylko, że dzieciarni się nazłaziło, ale z tym sobie poradziliśmy (o tym dalej ;p). Spotkaliśmy kilku znajomych fajnie było, klientki przebrane za cyganki wróżyły (wyszło mi że wyjdę za Amadeusza rofl...). Kiedy nadeszłą godzina 0 (czyli 21:30) Szeryf zrobił klasówkę z dowodóW i dzieciaarni już nie było. My ze swojej strony okazaliśmy się koleżeńscy i pożegnaliśmy ich tradycyjną starosłowiańską pieśnią pożegnalną... "pora na dobranoc bo już księżyc świeci, dzieci lubią misie, misie lubią dzieci..." :D
Ja oczywiście gapa nieziemska i niewzięłam pewnych potrzebnych mi rzeczy, więc musiałam wszbko wracać do domu (szybko, znaczy ostatnim autobusem o 22:48), ale to naawet lepiej, bo następnego dnia do pracy, więc się wyspałam.
2.1 Sobota
Chciałąm zrobić makijaż z tutoiala jaki znalazłąm na dA, ale jak zwykl;e zrobiłąm po swojemu :P. Nie by szaro-czarny tylko niebieski, jak Real z Ergo Proxy. Odkryłam, że łądnie wyglądam jak mam mocno podkreślone oczy, a usta blade... dobra, różowy blogassek mode off :P Anyway, do moich długich glanów do kolan ubrałąm mini i nowy top na ramiączkach. Podczas przygotowań rozwiązałąm dwa nerdow testy, których wyniki widać w poprzedniej notce. W pełni gotowości bojowej wyskoczyłąm z mieszkania na autobus i... prawie się spóźniłam xD (chociaż przystanek mam dosłownie pod blokiem :P) musiałąm biec ;_;. Po wyjściu z autobusu, po drodze do miejsca gdzie Anioł mówi dobranoc wstąpiłam do sklepu i miałam niezamierzoną promocję na napój, bo pani źle ometkowałą... zawsze to 50gr do przodu :D
W Zaciszu już trochę ludzi było, przysiedliśmy się doznajomych, dzieciarni nie było (tu wstawiamy zawiedzoną minę Andrieja). Nie wiedziałąm, czy ktoś jeszcze przyjdzie, wię dałam Andzrejowi proezent. Jemu się spodobał (okładka znaczy, bo zawartość myła na płycie :P) a innym nie. Nie wrzucę jej niestety na dA, bo raczej mijałoby się to z celem, powiem tylko, że był to kolaż zrobiony ze zdjęć Anny-Varney. Później przyszli Lunatyk, Ola i Matrix. Lunatyk i Ola przynieśli czekoladę, a Matriź wydziergane z moheru prze babcię skarpety w biało-czarne paski (uber :P). W pewnym momęcie poleciał kawałek Jigsaw zespołu Madder Mortem, to musieliśmy zatańczyć :).Potem pojawił się Kambodża. Po 23 przyszedł Pacjent, niestety nie przyniósł trumny xD, potem Asia, przyniosła czerwone gatki (sweet). No i tak nam minęło do około drugiej... aha, zapomniałam napisać, że dostałam piwo w mrocznym czarnym kuflu :P
2.2 Idziemy pić do Kambodży
No dobra, spoko, tylko, że ja zostawiłąm rzeczy na studia u Anioła (notatki, rysunki, przybory do rysowania i inne pierdoły) bo mieliśmy u niego spać, jak by mi powiedział, że nie będziemy, to bym nie zostawiałą. Znowu wyszło na to, że jestem uperdliwa i marudzę :| W końcu powiedziałąm dobra, whatever, chcę odzyskać rzczy z powrotem i idę na chatę, a oni niech robią co chcą. A oni,że nie będą czekać, i poszli, tylko Pacjent został na chwilę. Posliśmy do Anioła po stuff, a oni jednak chwilę poczekali. W tym momęcie miałam już solidnego wkurwa. Żeby nie było, gdyby nie to, że następego dnia miałąm studia, z chęcią bym poszła.
Po drodze Anioł mi nawkłądał, że to konsekwencja moich włąsnych działąń, bo to ja sam chciałąm, żebyśmy zostali przjaciółmi, że ma prawo iść kiedy mu sie podoba itd... no przecież ja mu nie zabraniam, ale jak się umawia z kimś, nie ażne czy z dziewczyną, cz z przyjaciółką, to wypadałoby umowy dorzymać. No i zaczęło się wylewanie żali. Oczywiście nie poszedł z towarzystwem, bo jak ja poprostu zebrałąm zeczy i chcialam wychodzić, to powiedział, że chce porozmawiać.
2.3 Bo to moja wina
Nie będę pisać o czym dokładnie rozmowa byłą, bo długa była, aż mi się makijaz kompletnie rozmazał. Konkluzja byłą taka, że jak człowiek okłamuje siebie i innych, to potem cierpi. Po wszystkim zatańczyliśmy jeden kawałek Dziwnie było, dziwnie oczyszczająco, bym powiedziałą. Anioł stwierdził, że jestem za bardzo roztrzęsiona i nie będzie mnie wykożystywał, więc będzie spać na podłodze. Na szczęście udało mi się mu to wyperswadować.
Z konkluzji dnia/nocy - prawdą jest, że my z rajoalnego punktu widzenia nie powinniśmy być razem, powinniśmy być z osobami, które miały normalne dzieciństwo. Jest to chory związek, ranimy się, ale pozostaje mieć nadzieję, że w końcu się dotrzemy i będzie dobrze. Tak, związek, bo to bycie tylko przyjaciółmi to był pic na wodę i fotomontarz.
dead... dobranoc

