Z okazji tego, że dzisiaj jest wiekopomny dzień, tzn. kolejne jajeczko się zmarnowało a ja mam kiepski humor (nie dlatego, że się zmarnowało, tylko tak ogólnie, z urzędu) postanowiłąm napisać nową notkę i trochę ponarzekać. Mogłąbym oczywiście dorwać jakąś ofiarę na jabberze i jej marudzić, ale po co, skoro może to przeczytać więcej osób.
Zacznę od tego, co męczy mnie od rana, taka "myśl niepowiązana". Jak ktoś nosi rozmiar M to ok, normalka, mogę mu zazdrościć, albo nie, w zależności od humoru, ale jak ktoś zakłada M-kę i się w niej topi, to ja już tego nie rozumiem. Jawna niesprawiedliwość dziejowa. To powinno być jakoś... ogółem wyrównane.
Mac'owym deperatom mówimy stanowcze "NIE!"... czyli m.in. mi. Na aukcji jest napisane "Nie uruchamiany, więc sprzedaję jako uszkodzony", ja rozumiem "działa, tylko ja jestem taki dobry, że piszę, że uszkodzony, żeby ludzie za dużo nie wylicytowali". Tak więc, licytuję Mac'a, który teoretycznie może działąć, ale raczej nie działa.
"Procesor 400MHZ.Dysk twardy IBM 20GB.Naped CD.Karta Grafiki ATI PCI RAGE 128 Pro.Karta Sieciowa na plycie.2xUSB."
Po co mi staroć? Bo to MAC! Ech, przekleństwo.
Dzisiaj mam ogólne nie dla świata, więc starałąm się nie wychodzić za bardzo. Anioł przyszedł, oczywi ście przeszkadzały mi wszystkie drobnostki, a jakże.
W Gai za udział w konkursie piękności trzeba zapłacić 1k złota... pff... zbieram na nową bluzkę....bla... bla
bla...
spać.