Ale potem wprowadził się drugi palacz. Nie będę obrażać ludzi ze wsi i nie napiszę że wieśniak, poprostu niewychowany cham. Potrafi przejść z fajką przez cały korytaż i dokończyć ją w łązience. Na całym korytarzu śmierdzi i to nie tylko fajami, ale przepoconym skacowanym facetem i nawet otwieranie okan w kuchni niewiele tu pomaga. Grzecznie poprosiłam o nie palenie w miejscach publicznych bo śmiardzi, a poza tym ja mam astmę i dostaję ataków duszności pod wpływem dymu. Koleś sie wcale nie przejął. Nawet jak dostałam takiego ataku, że karetka musiała przyjechać (kit, że nie od dymu [chociaż, kto wie, obniżona tolerancja na alergeny może być przez to] ale kit) usłyszałam rozbrajający tekst "ale wypalić fajkę na kiblu to sama przyjemność". Normalnie aż mi przysłowoiow cycki opadły.
Gadałam nawet z właścicielem, żeby jakoś to załatwił, bez skutku, dalej jebie na korytarzu.
Od dzisiaj w łazience wisi taki oto plakat

Jak go zrewie, to wywieszę bardziej obraźliwy, jak zerwie następny, to obraźliwość będzie rosła w postępie geometrycznym.
Pójdę jeszcze raz do właściciela, a jak to nic nie da, to niestety będzie trzeba się wyprowadzić, bo nie mam zamiaru tracić zdrowia w starciu z pustogłowymi, śmierdzącymi idiotami.
Komentarze