


















Miałam ochotę napisać soczystą i pełną jadu notkę, ale chyba nie ma to większego sensu Zadam tylko retoryczne pytanie, które pewnie nie tylko ja zadaję. Dlaczego serwery potrzebuja userów? Nie mogą sobie istnieć same dla siebie? Taka sztuka dla sztuki...
Nienawidzę ich :P
Jeszcze dojdzie do tego, że znienawidzę PKP.
Oficjalnie ogłaszam dwumiesięczny nadmiar wolnego czasu. Mozna mnie zapraszać na imprezy, browara, ploty i takie tam :)
Zaplanowane wypady jak na razie to Geek's night i FUTABA — Festiwal Popkultury Japońskiej we Wrocławiu.
Załatwiane maszynki do zabawy w trakcie :)
Przeprowadziłam się do mieszkania. Jak już się ogarnę, to zrobię fotki :)
Okazało się, że nie mam korka do zlewozmywaka, żeby go zatkać podczas mycia naczyń. Co zrobiłam? Oczywiście pierwsza myśl, to wycieczka do sklepu, w którym są artykuły gospodarcze (aka pss społem :]). Nie było.
Druga myśl, to jakiś większy markjet, niedaleko mam Eklerka. Też nie ma.
No to... allegro :P
Nieświadoma niebezpieczeństwa wklepałam w wyszukiwarkę "korek". Pokazały się te no korki an... no z kategorii erotyka :P
Na szczęście "korek do zlewu" też się znalazł.
Ale żeby takiego małego, przydatnego czegoś normalnie w sklepie nie było?
Od jakiegoś czasu znajduję się w dziwnym stanie. Z jednej strony mam ochotę krzyczeć, robić coś, a z drugiej wklepać shutdown -h now i zaszyć się gdzieś i nie wychodzić co najmniej przez miesiąc.
Mam też ochotę zabrać aparaty i pofocić, jak jeszcze jest tak ładnie i biało, tylko problem jest taki, że jak już się zbiorę, to przy drzwiach się rozmyślam.
Po wielu przemyśleniach (tak, zdarza się...) doszłam do wniosku że i tak muszę coś robić, bo zwariuję. Wymyśliłam, uwaga uwaga... że zrobi sie tu bardziej technicznie.
Jestem w trakcie załatwiania sobie maszynki, a jak już bedzie, to będę opisywać każdą zboczoną rzecz jaką z nią zrobię :D
Zawsze wydawało mi się, że niektóre osoby będą trwały niezmiennie. Mimo tego ludzie odchodzą. Kto teraz powie mi "słoneczko, miło Cię widzieć"?
Czy to jest normalne, żeby taka fajna laska jak ja tego dnia siedziała przed kompem i stawiała LAMP-a na serwerze? No ja się pytam, czy to normalne? :P
kompluje-je-je qmaila-la-la(...) xD
No i z powodu zaistniałej sytuacji (Nowy Rok będzie za mieciąc :P) oficjalny

i: postanowiłam na nowym lapku zainstalować PCBSD 7.1.1, przeklejam swoje spostrzeżenia, jakie przesłałam komuś na jabberze, nie chce mi się edytować :P
[00:39:33] [Riel] raport z pola bitwy: za nowy sprzet na pcbsd, kiepsko dziala, znaczy w pewnym momencie przestaje dzialac
[00:39:51] [Riel] za to zepsulam mbr windowsa
[00:40:29] [Riel] cholerna 7 nie chce startowac przy pomocy mbr instalowanego przez bsd (xp bootowal bez problemu)
[00:40:59] [Riel] odzyskiwanie partycj c: z jakiegos tam systemu dzyskiwania przynioslo skutek zerowy
[00:41:11] [Riel] odzyskiwanie calego dysku tez
[00:41:25] [Riel] sierota nie potrafi sobie mbra naprawic :/
[00:41:32] [Riel] znaczy jest sposob
[00:41:43] [Riel] odpalic z plytki instalacyjnej
[00:41:53] [Riel] ktorej ja ofc nie mam
[00:41:57] [Riel] bo po co...
[00:42:51] [Riel] 10 tysiecy razy mi wyskakiwalo, zebym sobie plytki nagrala (taaa, jest taka opcja i masz super legalny system na dividikach firmy tesko na przyklad ;p)
[00:43:05] [Riel] no i nawet raz chcialam
[00:43:18] [Riel] 4 dvd to dranstwo zajmuje
[00:43:46] [Riel] spalilo mi jedna plytke... zepsulo znaczy, to dalam sobie spokoj
[00:44:16] [Riel] bo generalnie jak chcial tworzyc jedna plyte ponad 2h i to jeszcze razy 4, to mi sie z leksza odechcialo
[00:44:51] [Riel] czy to jest taki problem dolaczyc do lapka 4 dvd wytloczone za grosze? w koncu niby zaplacilam za system... :/
[00:45:05] [Riel] no anyway
[00:45:21] [Riel] mam lapa bez windy, bez pcbsd
[00:45:45] [Riel] bez danych, bo sobie je niepotrzebnie zajechalam w nadziei ze przyrwacanie dysku zadziala
[00:46:01] [Riel] i jestem bez plytek
[00:46:05] [Riel] na szczescie
[00:46:39] [Riel] mam w pracy iso legalnego win7, ktore pobralam jak jeszcze dawali
[00:46:44] [Riel] i nie wypalilam w sumie
[00:46:59] [Riel] coz, moze bedzie sie dalo naprawic mbr z niej
[00:47:05] [Riel] jak nie, to nie wiem ;p
[00:47:27] [Riel] a, chcialam byc sprytna i trzasnac fixmbr za pomoca plytki z xp
[00:48:04] [Riel] ale sie nie da bo plytka z xp w pewnym momecie... coz, jakby to byl lin to bym powiedziala ze strzela kernel panica i ucieka ;p
[00:48:25] [Riel] wiec to jest raczej true, ze na nowszych lapach xp sie nie zainstaluje
[00:48:46] [Riel] no i nie wspomne o tym, ze kilka godzin stracilam...
[00:48:54] [Riel] na szczescie mam 2 kompy :D
[00:49:19] [Riel] o, a moje wypociny to dobry tamat na nocię, tak dla odstresowania :D
P.S. Nie, żebym się tak łatwo poddała, czy coś :P
Nawet lekarz nie zdiagnozuje niepokojących objawów tak dobrze, jak quizy internetowe ;p

Ostatnio wpadł mi do głowy pomysł na długoterminowy projekt fotograficzny. Roboczy tytuł to Dolls (lalki) - interpretowany w jak najbardziej dowolny sposób jadnak w zamyśle oddający klimat starych, porcelanowych lalek ze strychu babci, z naddartymi koronkami, pokrytych kurzem i patyną czasu.
Osboby, które "czują klimat" i były by chętne do współudziału w projekcie zapraszam do kontaktu.
Znowu sie okazało, że przysłowia ludowe jednak mówią prawdę. Prawdziwych przyjaciół można łatwo oddzielić od leecherów, jak jest się w biedzie.
W sumie trochę mi źle z tą nowonabytą wiedzą.
Dzisiaj z rana powitał mnie znajomy komunikat "napełnij pojemnik z wodą", a zaraz po nim "opróżnij pojemnik z fusami".
Co to znaczy? Wreszcie odpocznę, wreszcie koniec urlopu, wreszcie w pracy :D
I'm back, można pisać :D
Niedawno pewne wydarzenie skłoniło mnie do poważniejszego zastanowienia się nad swoim życiem.
W przypływie czarnego humoru zastanawiałam się, czy to, że od kilku tygodni nonstop zwisam nickiem na ircu, na ekg2 odpalonym na shellu, oznacza że osiągnęłam pozorną nieśmiertelność? W takim sensie, że jakby nagle mnie zabrakło, to nikt na ircu by się nie zorientował. Mimo tego, że mnie by już nie było, to mój nick dalej wisiałby na kanale i nikt raczej nie zadałby sobie pytania, co się ze mną dzieje.
Głupie to wszytko :/
Notka z cyklu emo-jogg.
Dzisiaj szłam do Olki. Trochę nie fajnie iść z pustymi rękami, na tak zwanego krzysia, to wstąpiłam po drodze do monopola.
Patrzę, promocja, piwo jakieśtam, 1,30 :]
Myślę sobie, z drobnych się znajdzie, ale grube zostawiam na czarną godzinę, nie ma co.
No ale oczywiście nie może być tak pięknie, bo kaucja 35 groszy... hmm, na szczęście nie naruszyło to "grubych" (spokojnie, odzyskałam, w końcu to zupka w Kauflandzie :P)
Tak też oto wszem i wobec naszła mnie refleksja, że czas cos sprzedać... ktoś ma jakiś pomysł, co chciałby ode mnie kupić? :P
Od razu zaznaczam, że kompa, telefonu ani sprzętu fotograficznego nie sprzedaję xP
A morał tej opowieści jest taki: Jak człowiek zaczyna traktować 3 złote w portfelu jako "grube", to dopiero czuje, że żyje, o :)
Czemu kuźwa wszyscy na naszej klasie mają w profilach zdjęcie papieża? Ja o czymś nie wiem? Zmartwychwstał może?
I tak od kilku tygodni, muszę coś przedsięwziąć, bo korzenie zapuszczę :D
Miałam iść na koncert Deep Purple, ale w sumie samej mi sie nie chce.
D. znowu jest we Wrocławiu... najpiękniejsza kobieta świata, no może poza Jośką, ale One dwie są na równi, siostry w końcu :P
Ona kiedyś będzie moja, no...
Z nowszych nowości -- nie zostały mi już żadne piercingi, ostatni "odpadł" w zeszłym tygodniu, czuję się naga bez nich :D W pracy nic nie powiedzieli, ale wiem, że tak jest lepiej.
Nie, żebym sie przejmowała opinią przełożonych, ale teraz wolę zrobić jakieś na ciele niż na twarzy.
Szukam wzoru na tatuaż.
Po raz pierwszy od nie pamiętam kiedy na randce byłam, już zapomniałam jak to jest :) -- całkiem przyjemnie.
No i dorwało się dziecko do wielkiego miasta i nie wie, na jakie imprezy iść... tzn. wie, ale musiałoby się sklonować :P
Ostatnio byłam na Closterkeller. Bardzo fajnie zagrali, był to jubileuszowy koncert, więc przypomnieli wszystkie swoje największe hity. Udało mi się dostać z aparatem pod scenę, ale musiałam po drodze "pokonać" karka półtrolla ochroniarza :P Za mną stał gościu z L'ką (dla niewiedzących o co cho: taki obiektyw Canona). Spytał się, czy na jeden kawałek możemy się zamienić miejscami, powiedziałam, że ok, jak sie na jeden kawałek zamieni obiektywami... nie chciał, ciekawe dla czego :P
Po koncercie siedziałam sobie jeszcze przez chwilę na scenie (pół koncertu tak przesiedziałam, bo mnie nogi bolały :P) i jakiś koleś z aparatem się doczepił... jak ktoś znajdzie moje fotki gdzieś na necie, to proszę o cynk (to pewnie przez ten gorset hehe xD)
Miałam też pójść na Deathcamp Project, ale nie miałam z kim :-(
Jeśli ktoś się wybiera na Halloween'owe Fallen Angels Party w Wagonie to proszę dać znać, większa ekipa to zawsze weselej :D
A, fotki z imprez... będą na sieci, jak dojdę do ładu z aparatem i jak dostanę swojego kompa wreszcie :P
Jeśli ktoś jest zainteresowany, to proszę się zgłaszać do mnie, a wyjaśnię szczegóły.
Dlaczego za darmo i gdzie tu haczyk?
Haczyk jest taki, że potrzebuję trochę zdjęć na swoją stronę internetową, a przy okazji kocham robić zdjęcia, więc łączę przyjemne z pożytecznym :)
Innych haczyków nie ma, naprawdę za darmo.
Jeśli ktoś nie chce udostępniać zdjęć, to też można się dogadać :)
A co się dostaje? - Cały materiał nagrany na płytce (w żaden sposób niezabezpieczone, można wywoływać w dowolnym miejscu). Możliwy retusz wybranych zdjęć.
Zdjęcia w plenerze i w kościele.
Zdjęcia wykonuję lustrzanką cyfrową Canon EOS 450D.
Zapraszam :D
... na badziewiatość :-/
Powoli zaczyna mi przechodzić zachwyt Wrocławiem. A, sorry, nie
Wrocławiem, tylko tym co się tutaj wyrabia.
Tak sobie myślałam, że duże miasto więc z
usługami fotograficznymi kłopotów nie będzie, a tu figa. W kolejnym "zakładzie" albo mi nie
zrobią odbitek z mojej kliszy albo wyślą (co mogę sama sobie zrobić, ale nie chcę). No nic,
to jeszcze pikuś, na pewno znajdę gdzieś takie miejsce.
Niektórzy zarzucali, że moje
poprzednie miejsce pracy było badziewiate, no to niech sobie wyobrażą, że trafiłam na
miejsce, przy którym jest szczytem oryginalności (kuźwa, powoli zaczynam się przyzwyczajać
do myśli, że jest i mam odruchy typu "ja chcę wracać").
Zaczęło się tak: Dzień Dobry, chciałabym wywołać zdjęcie z pliku. No normalnie, bez żadnych
wymysłów (jak niektórzy mogliby pomyśleć, bo to ja byłam :D). Ok, może mi wywołać ale na
czwartek (dzisiaj jest poniedziałek, jakby ktoś stracił rachubę). Wut?! No dobra, jak się
inaczej nie da, to niech będzie.
Ja naprawdę nie marudziłam, nie było żadnego haka, po prostu zwykły plik do wywołania,
przygotowany nawet tak jak ma być, no po prostu cycuś glancuś, tylko puścić na maszynie.
No ale nic, przeżyję.
Przeglądałam sobie cennik, patrzę, o, ramki są cyfrowe (to takie co się dodaje na plik, żeby
"ładniej" było)... no cóż, połowa z tych "ramek" to po prostu kolorowe passepartout, które
można równie dobrze zrobić w paint'cie. No dobra, powiedzmy, ale te bardziej "profeszynal"
były nieostre, rozpikselowane i badziewiate, dziwię się , że ktoś chce za to dopłacać (a
może i nie chce?)
Ale to był dopiero pikuś. Prawdziwy szok był dalej. Sesje zdjęciowe. Ceny takie sobie,
pytam, ile czasu trwają. Pani mówi, że nie za czas się płaci,tylko za ujęcie. Ja: "0_0
?!?"
Tym, co nie wiedzą dlaczego taka byłą moja reakcja, już spieszę z wyjaśnieniem. Robiliście
sobie kiedyś zdjęcie do dokumentów, którego nie mogliście sobie wybrać? Trzasnęli jedno i
się nie podobało? Na tym to właśnie polega, nie da się zrobić ładnego zdjęcia za pierwszym
razie. Reasumując: nie podoba Ci się? I tak płacisz, najwyżej zapłać za następne.
Kwiatków było więcej, ale nie będę zanudzać. Nie powiem, gdzie to, bo Pani (jeszcze) mi nic
nie zrobiła, zobaczę przy odbiorze zdjęcia.
Może ja poprostu mam pecha do takich miejsc, ale kiedyś znajdę swoje eldorado, z rozgarniętą
i świadomą tego, gdzie pracuje obsługą :D
Dzisiaj trafiłam do sklepu z antykami. Na wystawie stały wielkie aparaciki z wielkimi matówkami z tyłu. Ostrość nie była nastawiona, więc ulica widoczna byłą jako zbiór niewyraźnych plam i cieni, oczywiście do góry nogami :).
Jeśli kiedyś zobaczycie kogoś wpatrującego się w poruszające się plamki z wyrazem permanentnego orgazmu na twarzy, to ja :D
Ale ale... potem nastąpiło coś ważniejszego. Spotkałam Ją. Mrugnęła do mnie, ja do Niej i... tak, mam słabość :D I tak, właśnie we Wrocławiu spotkałam młodszą siostrę Jośki, D.
Powiedziała zabierz mnie gdzieś, spraw, że będę znowu żyć, bo teraz tylko egzystuję.
Droga D. teraz nie mogę, ale kiedyś na pewno. Nie smuć swoich pięknych oczu.
Jośka nie będzie zazdrosna, w końcu to siostry :)
Złota myśl na dziś: Jak zabraknie Ci kasy na jedzenie, to Wrocławskie gołębie czekają. Wystarczy tylko założyć glany. :P
Dzisiaj przedstawiam pokój, lekko nieuporządkowany, bo dopiero się wprowadzam :)

Widok od strony drzwi :D... aha, te "trzy paski" w lewym dolnym rogu to nie moje, po prostu leżały tam w ramach szmatki, czyli tak jak być powinno :P Proszę państwa, proszę zauważyć półkę po prawej... jest fajna :P

A teraz widok w odwrotną stronę, czyli od okna :P
To tyle na dzisiaj, miałam więcej fotek, ale imageshack jakoś wolno działa :P
i proszę pani.
Jestem we Wrocławiu :D
Piszę, bo miasto jest wieeeelkie i na początek trochę się przeraziłam, ale już jest ok.
Całuję i żegnam, nie wracam :P
Jośka to zazdrosna i wymagająca kobieta jest. Jak nam nie wyjdzie, to będzie wyłącznie moja wina. Ona jest idealna i, można powiedzieć, jak ze stali :) A jak coś sie spie... to znaczy, że to ja, bo ja taka niezdecydowana, niepewna jestem. A to trzeba tak na czuja, z pewnością siebie i w ogóle :P Niewinność zmęczona... hę? Spróbuj choć raz odsłonić twarz i spojrzeć prosto w słońce, zachwycić sie po prostu tak i wzruszyć jak najmocniej... Jak to było? Aha... <3 <3 <3 :D Zakochana... znaczy się xD
Jestem bardzo zmęczona - fizycznie i psychicznie. Nie dosypiam. Wszystkie czynności wykonuję jakoś tak mechanicznie, bez uczucia. Cały czas słucham tylko tego
Ciekawe czy kiedyś ktoś będzie tak śpiewał dla mnie...
Mam wszystko w d..., pierwsze objawy depresji mnie dopadają.
Chociaż dobrze, że jeszcze fotografia mnie rajcuje, bo jakbym zobojętniała na to, to już nie byłoby ratunku.
Plakat został zerwany. Jutro drukuję bardziej gruby, tylko muszę się zdecydować na "palę więc śmierdzę", albo jakieś rozpadające się płuca palacza po sekcji zwłok.
Ktoś znalazł jakieś adekwatne plakaty? Jeśli tak, to poproszę o linki.
Wydawało sięe, że znaleźliśmy idealną stancję. Nie na kompletnym zadupiu, dobry dojazd do pracy, pokój duży, odnowiony, tanio, internet...no miodzio poprostu. Był tylko jeden mały problem, mianowicie koleś, który pali. Jednak robił to u siebie w pokoju, czasami tylko trochę było na korytarzu czuć, jak drzwi otwietał. Ale spoko, to byśmy przeżyli, bo nie było aż tak strasznie. Grzecznie poproszony o niepalenie w miejscach publicznie dostępnych, typu kuchnia i łazienka dostosował się.
Ale potem wprowadził się drugi palacz. Nie będę obrażać ludzi ze wsi i nie napiszę że wieśniak, poprostu niewychowany cham. Potrafi przejść z fajką przez cały korytaż i dokończyć ją w łązience. Na całym korytarzu śmierdzi i to nie tylko fajami, ale przepoconym skacowanym facetem i nawet otwieranie okan w kuchni niewiele tu pomaga. Grzecznie poprosiłam o nie palenie w miejscach publicznych bo śmiardzi, a poza tym ja mam astmę i dostaję ataków duszności pod wpływem dymu. Koleś sie wcale nie przejął. Nawet jak dostałam takiego ataku, że karetka musiała przyjechać (kit, że nie od dymu [chociaż, kto wie, obniżona tolerancja na alergeny może być przez to] ale kit) usłyszałam rozbrajający tekst "ale wypalić fajkę na kiblu to sama przyjemność". Normalnie aż mi przysłowoiow cycki opadły.
Gadałam nawet z właścicielem, żeby jakoś to załatwił, bez skutku, dalej jebie na korytarzu.
Od dzisiaj w łazience wisi taki oto plakat

Jak go zrewie, to wywieszę bardziej obraźliwy, jak zerwie następny, to obraźliwość będzie rosła w postępie geometrycznym.
Pójdę jeszcze raz do właściciela, a jak to nic nie da, to niestety będzie trzeba się wyprowadzić, bo nie mam zamiaru tracić zdrowia w starciu z pustogłowymi, śmierdzącymi idiotami.
Loneliness, your silent whisper
Fills a river of tears through the night
Memory, you never let me cry
And you, you never said good-bye
Sometimes our tears blinded the love
We lost our dreams along the way
But I never thought you'd trade your soul to the fates
Never thought you'd leave me alone
Eh, Oni wrócili, ale dopiero teraz mnie to tak naprawdę ruszyło.
Bez Hide? Cóż, nie można mieć wszystkiego.

Kawałki z nowej płyty ( a właściwie to jeden) do posłuchania tutaj
Tak, Toshi podszkolił angielski przez te lata :D
X! kanjite miro! X! sakende miro! X! subete nugisutero!
;_;
Właśnie słucham nowego albumu HIM "Venus Doom". Jako, że dopiero zaczęłam, nie będzie jeszcze recki. Może gdzieś za tydzień.
A na razie to:

you are like me and get...VILLE VALO omg i love him...he is so fucking sexxy!! awww..i picked this pic cuzz look at his gorgeous puppy dog eyes...awww
Take this quiz!
Quizilla |
Join
| Make A Quiz | More Quizzes | Grab Code
Ale to nie prawda... kocham innego :D
Z okazji tego, że dzisiaj jest wiekopomny dzień, tzn. kolejne jajeczko się zmarnowało a ja mam kiepski humor (nie dlatego, że się zmarnowało, tylko tak ogólnie, z urzędu) postanowiłąm napisać nową notkę i trochę ponarzekać. Mogłąbym oczywiście dorwać jakąś ofiarę na jabberze i jej marudzić, ale po co, skoro może to przeczytać więcej osób.
Zacznę od tego, co męczy mnie od rana, taka "myśl niepowiązana". Jak ktoś nosi rozmiar M to ok, normalka, mogę mu zazdrościć, albo nie, w zależności od humoru, ale jak ktoś zakłada M-kę i się w niej topi, to ja już tego nie rozumiem. Jawna niesprawiedliwość dziejowa. To powinno być jakoś... ogółem wyrównane.
Mac'owym deperatom mówimy stanowcze "NIE!"... czyli m.in. mi. Na aukcji jest napisane "Nie uruchamiany, więc sprzedaję jako uszkodzony", ja rozumiem "działa, tylko ja jestem taki dobry, że piszę, że uszkodzony, żeby ludzie za dużo nie wylicytowali". Tak więc, licytuję Mac'a, który teoretycznie może działąć, ale raczej nie działa.
"Procesor 400MHZ.Dysk twardy IBM 20GB.Naped CD.Karta Grafiki ATI PCI RAGE 128 Pro.Karta Sieciowa na plycie.2xUSB."
Po co mi staroć? Bo to MAC! Ech, przekleństwo.
Dzisiaj mam ogólne nie dla świata, więc starałąm się nie wychodzić za bardzo. Anioł przyszedł, oczywi ście przeszkadzały mi wszystkie drobnostki, a jakże.
W Gai za udział w konkursie piękności trzeba zapłacić 1k złota... pff... zbieram na nową bluzkę....bla... bla
bla...
spać.

